BY INNI SŁUCHALI Z PODZIWEM
O prezentacjach biznesowych i wystąpieniach publicznych

Są tacy, którzy mają naturalny talent, jakiś dziwny dar. Tacy, którym zawładnięcie pełną salą (przecinaną jeszcze przed momentem szeptami nie na temat i pojedynczymi ziewnięciami) przychodzi bez wysiłku. Są jak hipnotyzerzy, jak iluzjoniści. Słuchasz ich i myślisz sobie: „Ten to ma dryg” lub „Ale ona utalentowana”. Siedzisz i podziwiasz; śmiejesz się z każdego ich żartu, notujesz wszystko to, co tylko trochę mocniej zaintonują, słowem – chłoniesz ich występ.

 

Co z tym talentem?

Czyli talent, tak? Jak ktoś ma dar, to ma dar i tyle, czyż nie? Wysoce niewskazane jest takie postawienie sprawy. Oczywiście, naturalne predyspozycje to atut trudny do przecenienia, ale też nie ma co dramatyzować. Nawet ci najnaturalniejsi i ci z największą charyzmą wiedzą, że wszystko się da poprawić, ulepszyć, wyćwiczyć. Zastanówmy się: czy powodzenie aktora zależy tylko i wyłącznie od jego talentu? Bez tej tajemnej iskry nic nie znaczy? Chyba jednak nie. Gdyby tak było, to przecież niepotrzebne byłyby szkoły teatralne i skomplikowane kursy. Gdyby talent był miarą wszystkiego, to przedszkolaki występujące w jasełkach byłyby tak samo przekonujące jak Meryl Streep czy Jack Nicholson.

Tak jednak nie jest, to tak nie działa. Sztuka wystąpień publicznych to prawdziwe rzemiosło. Znaczy to, że na jakiejś półce leżą narzędzia niezbędne do tego, by stać się w tym autentycznym mistrzem, że można dotrzeć do metod, które otworzą przed nami nowe perspektywy. Mowa ciała emanująca pewnością siebie, modulacja głosu sprawiająca, że nawet ci siedzący w ostatnim rzędzie słuchają z ogromnym zaciekawieniem, pozytywna aura zmieniająca salę w skupisko ożywczej energii – to nie czary, to wiedza, którą można zdobyć, a później wcielić w życie za pomocą odpowiednich ćwiczeń.

 

Stres – zwykła rzecz

Przekonujący i wzbudzający zaufanie sposób mówienia czy klarowne skomponowanie dłuższej wypowiedzi to podstawy. Jednak prawdziwą podstawą, punktem wyjścia, czyli tym bez czego ciężko nam sobie wyobrazić mówienie do wielu osób – jest stres. Tak, nerwy. Ciężko przed nimi uciec, trudno zmusić organizm do zachowywania się normalnie, kiedy ten ma akurat ochotę drżeć z przerażenia. Trzęsące się nogi? Płytki oddech? W gardle za sucho? Wszyscy to znamy. Ważne, żeby się nie temu uczuciu nie poddać. Co to znaczy? To, że nerwy, które dają nam się we znaki, wcale nie muszą być równoznaczne z porażką.
Należy podejść do tej kwestii na spokojnie i zrozumieć, że chwilowy stres może przerodzić się w jasność umysłu i efektywność. Stres można kontrolować, czyli sprawić by w końcowym efekcie zadziałał na naszą korzyść i wyostrzył zmysły. Wszystkiego tego można się nauczyć, ale najważniejsze to nie wpaść w odmęty paniki. Stres to normalna rzecz. Kiedy to zaakceptujemy, łatwiej będzie nam się na niego przygotować, łatwiej będzie mu zaradzić. Wtedy stanie się niegroźny, a nasi słuchacze będą widzieli przed sobą jedynie niezwykle pewnego siebie mówcę, z wprawą czarującego publiczność.

 

Jeśli robot, to tylko kuchenny

Poważnym błędem popełnianym zwłaszcza przez osoby, które myślą, że są w publicznym mówieniu bardzo słabe, jest pozbycie się swojej własnej osobowości. Na czas wystąpienia stają się przezroczyści, niezwykle formalni, bo w nieodpowiedni sposób zrozumieli pojęcie profesjonalizmu. Ludzie chcą słuchać ludzi, a nie robotów powtarzających te same formułki, zawsze w ten sam, przewidywalny sposób. Roboty zostawmy w kuchni, niech sobie tam spokojnie wyrabiają ciasto.
Profesjonalne podejście nie wyklucza korzystania ze swojego ukrytego skarbu – czyli unikalnej osobowości. Poczucie humoru, ulubione sformułowania – wszystko to można przerobić i użyć przy konstruowaniu pasjonujących wystąpień. Słuchacze dużo bardziej będą uważać w trakcie przemówienia kogoś, kto brzmi jak żywy człowiek, a nie jak syntezator mowy Ivona.

 

NIE dla pustyni suchych faktów

Należy również pamiętać o tym, że aby przekazać daną wiedzę czy informacje, nie wystarczy zasypać publiczność piaskiem suchych faktów. Nie od tego są wystąpienia, od tego są encyklopedie. Dane muszą iść w parze z przemyślaną strukturą wypowiedzi, która zaciekawi słuchaczy.
Osadzenie tematyki w osobistym kontekście, anegdota ukazująca praktyczny wymiar zagadnienia – oto sposoby na to, by wszyscy się przejęli, by zrozumieli, że mówisz o rzeczach, które ich prawdziwie dotyczą. Statystyki, liczby, abstrakcyjne konstrukcje myślowe – to ważne elementy, ale nigdy nie wolno przytłoczyć nimi osób słuchających. Odpowiednio dobrane konteksty zaciekawią, a przy tym sprawią, że publiczność łatwiej zapamięta ważne punkty przemówienia, bo skojarzą później informację z jej retoryczną obudową.

 

Ćwiczenia z mówienia – prawda prosta jak ten rym

Rada prosta jak kij od szczotki: trzeba ćwiczyć. I to w dwojakim sensie. Po pierwsze, trzeba się bardzo dobrze przygotować, przetrenować wszystko w domu (pomaga mówienie do lustra, ale też nagrywanie siebie i późniejsze korygowanie błędów na tej podstawie). Solidnie przygotowane wystąpienie ma mocniejsze fundamenty – nie ruszą go wichury stresu i ubytków pamięci.
Po drugie, ćwiczyć znaczy również mówić jak najczęściej. A dokładniej? Nie bać się, nie uciekać przed okazjami do publicznego zabierania głosu. Taka otwartość na mówienie przynosi niesłychane rezultaty. Uczymy się dzięki temu luzu, który później automatycznie wchodzi do naszego własnego repertuaru. Wszystko staje się naturalne i nawet się nie obejrzymy, a staniemy się istnymi zwierzętami scenicznymi. Ćwiczenie przez żywą aktywność, przez autentyczne zaangażowanie – to najkrótsza droga do świetnych rezultatów.

 

Potęga tkwi w Tobie

Tych i wielu innych rzeczy uczymy na naszych szkoleniach. Wiedzę od razu testujemy w praktyce, ćwicząc przy użyciu skutecznych i nowoczesnych technik. Prezentacje biznesowe i wystąpienia publiczne to pola, które naprawdę dają się opanować, jeśli tylko chcesz i poznasz odpowiednie narzędzia. I pamiętaj – nie wolno się zrażać. Entuzjazm i silne postanowienie zmiany to najważniejszy oręż. Zaufaj nam, a już niedługo zorientujesz się, że inni słuchają Cię z niemym podziwem wymalowanym na radosnych twarzach.